Ciężko było mi się oderwać od postprocessing’u ostatnich ślubnych zdjęć, ale udało się !
Kilka kadrów zrobionych podczas dzisiejszej ceremonii Justyny i Mirka:




Mógł być szampan i flesze fotoreporterów, ale zacznę spokojnie, po cichu – niezauważalnie przemknę przez tą premierę. Liczę, że blog się spodoba – mimo swej wszędobylskiej różowości. No właśnie. Miało być fioletowo-lawendowo niczym pewna linia lotnicza, ale tak jest tylko na nielicznych monitorkach. Zatem cieszmy się i radujmy kolorami takimi, a nie innymi.
A jak już jestem na lawendowo-fioletowych klimatach muszę poczęstować Was fotką w podobnych kolorach – mam nadzieję na dobry start:

Liczę, że komuś się ten blog przyda i będzie spełniać swoją funkcję. A jeśli ktoś zostawi ślad po sobie w postaci komentarza wcale się nie pogniewam